Policja donosi na… dzieci na sankach. „Sprowadzają zagrożenie dla życia lub zdrowia”

1
Zamknięte stoki zimą, Fot. Twitter.

Sprawa kartuskiej policji szybko obiegła całą Polskę. Miejscowa komenda z dumą zakomunikowała bowiem, iż policjanci podpatrywali bawiących się na zamkniętych stokach Polaków, szykując donosy. Przygotowali zatem „materiał dowodowy”, który ma trafić do… prokuratury i Sanepidu.

Sytuacja jest o tyle kuriozalna, iż na stoku bawiły się w większości dzieci, zjeżdżając na sankach z górki, ponieważ wyciągi narciarskie i tak zamknięto zgodnie z decyzją rządu. Gdyby była to jakakolwiek inna górka – policja nie miałaby prawa się „czepiać”. Ponieważ jednak był to zamknięty stok narciarski – interwencja była „w pełni uzasadniona”, gdyż dzieciaki mogły stanowić „zagrożenie epidemiczne”.

"Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć" George Orwell
Prosimy o rozważenie wsparcia naszego portalu. Utrzymanie strony miesięcznie kosztuje 1800.

875 zł
49%

Policja w Kartuzach z dumą poinformowała o czujności funkcjonariuszy: „Na terenie gminy Stężyca policjanci zauważyli ludzi korzystających ze stoku narciarskiego. O tym fakcie powiadomili Powiatową Stację Sanitarno – Epidemiologiczną w Kartuzach, natomiast sporządzone materiały przekazali do Prokuratury z wnioskiem o przeprowadzenie postępowania w kierunku sprowadzenia zagrożenia dla życia lub zdrowia” – czytamy na oficjalnej stronie Komendy.

Sprawca tak poważnego przestępstwa może otrzymać nawet 8 lat więzienia, jak i 30 tysięcy złotych grzywny. Sytuację podsumował portal Bezprawnik, naigrywając się z zachłanności policji.

„Policja chce ścigać właściciela wyciągu za to, że ten wyciąg jest nieczynny a z ogólnodostępnych górek korzystają przyjezdni. Brawo! Nie mogę się doczekać aktu oskarżenia w tej sprawie. „Właściciel ośrodka z pełną premedytacją nie wyganiał ludzi ze stoku. W dodatku bezczelnie prowadził swoją restaurację i zapraszał do jej skorzystania”. Naprawdę, policjanci muszą się chyba strasznie nudzić, skoro widzą zagrożenie epidemiczne w dzieciakach zjeżdżających na sankach” – napisał Maciej Bąk, prawnik portalu.

"Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć" George Orwell
Prosimy o rozważenie wsparcia naszego portalu. Utrzymanie strony miesięcznie kosztuje 1800.

875 zł
49%

Źródło: Bezprawnik, Express Kaszubski, wieści24.pl


Dziękujemy za pomoc prawną Kancelarii Prawnej Litwin: https://kancelaria-litwin.pl