Szef Pfizera dzieli się „tragiczną historią rodziny” podczas Holokaustu

2
Albert Bourla, CEO Pfizera, Fot. screen

Dyrektor Generalny Pfizera, jednego z największych producentów szczepionek na COVID-19, podzielił się historią swojej rodziny, która przeżyła Holokaust. Rodzice dr Alberta Bourli, CEO Pfizera, znaleźli się w grupie 2000 ocalałych z 50-tysięcznej społeczności, która „została prawie wykorzeniona przez Holokaust w Salonikach w Grecji, gdzie się urodził”.

Dyrektor koncernu po raz pierwszy podzielił się swoją historią z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście. „To historia, która wywarła ogromny wpływ na moje życie i mój pogląd na świat, i jest to historia, którą po raz pierwszy udostępniam publicznie” – powiedział Bourla podczas wirtualnego wydarzenia 28 stycznia. „Wielu ocalałych z Holokaustu nigdy nie mówiło swoim dzieciom o okropnościach, które przeżyli” – wyjaśniał.

"Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć" George Orwell
Prosimy o rozważenie wsparcia naszego portalu. Utrzymanie strony miesięcznie kosztuje 1800.

385 zł
22%

„Rodzina mojego ojca, podobnie jak wielu innych, została wyrzucona z domów i zabrana do zatłoczonego domu w jednym z żydowskich gett” – opowiada Bourla. „To był dom, który musieli dzielić z kilkoma innymi rodzinami żydowskimi. Mogli poruszać się po getcie i poza nim, o ile nosili żółtą gwiazdę” – opisywał.

„Ale pewnego dnia w marcu 1943 roku getto zostało otoczone przez siły okupacyjne i wyjście zostało zablokowane. Mój ojciec i jego brat (mój wujek) byli na zewnątrz, kiedy to się stało. Ich ojciec (mój dziadek) spotkał się z nimi na zewnątrz, powiedział im, co jest i poprosił ich, aby opuścili getto i ukryli się, ponieważ musiał wrócić do środka, ponieważ jego żona i dwoje innych dzieci były w domu. Zostali zabrani do obozu poza stacją kolejową, a stamtąd wyjechali do Auschwitz. Mój ojciec i wujek nigdy więcej ich nie widzieli” – wspomina rodzinną historię.

Rodzina Bourli zdołała uciec do Aten, gdzie, dzięki pomocy policji, udało im się otrzymać fałszywe dokumenty z chrześcijańskimi nazwiskami. „Kiedy Niemcy odeszli, rodzice wrócili do Tesalonik i odkryli, że cała ich własność i dobytek zostały skradzione lub sprzedane. Nie mając nic na swoim koncie, zaczęli od zera, stając się partnerami w odnoszącym sukcesy biznesie alkoholowym, który prowadzili razem do oboje przeszli na emeryturę” – przytacza rodzinne dzieje szef Pfizera. Opowiedział również, iż jego matka została oszczędzona, ponieważ jej szwagier przekupił Niemców.

"Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć" George Orwell
Prosimy o rozważenie wsparcia naszego portalu. Utrzymanie strony miesięcznie kosztuje 1800.

385 zł
22%

„Mój chrześcijański wujek, szwagier mojej matki, Costas de Madis zwrócił się do nazistowskiego urzędnika i zapłacił mu okup w zamian za obietnicę, że moja matka zostanie oszczędzona” – mówił. Jej siostra zauważyła pewnego dnia, że kobietę zapakowano do transportu na ciężarówkę. „Pobiegła do domu i powiedziała mężowi, który następnie zadzwonił do nazistowskiego urzędnika i przypomniał mu o umowie – który powiedział, że się tym zajmie. Ta noc była najdłuższą w życiu mojej ciotki i wujka, następnego ranka moja mama prawdopodobnie zostałaby stracona” – relacjonował.

„Następnego dnia moja mama została ustawiona w kolejce do innych więźniów. A na chwilę przed tym, jak została stracona, przyjechał niemiecki żołnierz na motocyklu i wręczył kilka dokumentów mężczyznom kierującym plutonem egzekucyjnym. Kiedy odjeżdżali, mama słyszała, jak karabin maszynowy morduje tych, którzy zostali w tyle” – wspomina rodzinną historię Bourla.

Źródło: The Jerusalem Post


Dziękujemy za pomoc prawną Kancelarii Prawnej Litwin: https://kancelaria-litwin.pl